Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pandemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pandemia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2022

Kronika dni zarazy 99 (2346)

7 lipca 2022 r. A jednak mamy ciąg dalszy pandemii! Wczoraj odnotowano około tysiąca zachorowań i dwa zgony. Na ok. sześć tysięcy testów. Czyli co szósty test dał wynik pozytywny. Media może nie alarmują, ale jednak podjęły temat. Rząd jednak nie widzi problemu. Nie podejmuje żadnych kroków. Nawet nie ma czwartych szczepionek dla osób w moim wieku.
Dwa lata temu mielibyśmy lockdown i kto wie, jakie zakazy i nakazy.
Teraz tylko  nadal obowiązują maseczki na ustach i nosach w placówkach służby zdrowia. Mało tego, w przychodni pani doktor, cała zamaskowana jak należy zwróciła mi uwagę, że niedostatecznie zakryłem nos.
W aptece, dokąd poszedłem z receptami (pani doktor mi je wydrukowała) w maseczce był tylko personel. Miałem maseczkę ze sobą, zapomniałem jednak ją włożyć. Zresztą inni klienci też nie byli zamaskowani.
Miła pani magister po podliczeniu należności (wyszło prawie 170 zł, ale na dwa miesiące) pocieszyła mnie, że za rok większość tych leków będę miał  za darmo, bo osiągnę upoważniający do tego wiek. Nie wiem, czy mam się z tego cieszyć.  Oczywiście, jeśli nic się nie zmieni, bo deficyt budżetowy już się liczy w bilionach.
Przyznaję, że należę do tej przeważającej większości, która też niezbyt przejmuje się Covidem. Owszem, maseczkę mam w plecaku, jak trzeba to zakładam, mniej więcej staram się trzymać dystans w miejscach publicznych, ale zaszczepiony trzy razy czuję się bezpieczny.


Natomiast zaraza w postaci rządów PiS trwa i nie każdy czuje się bezpieczny. Zwłaszcza kobiety oraz mniejszości. Bo wobec młodych kobiet zaostrzane jest ciągle prawo, które sprawia, że boją się zachodzić w ciążę. Z kolei wobec mniejszości prezes szajki rządzącej uczynił główny temat kampanii objazdów po kraju. Ale chyba stracił impet, bo jego wystąpienia oprócz karygodnej mowy nienawiści zawierają tyle bredni, że wzbudzają śmiech, dostarczają motywów do memów i dowcipów. Poza tym, te zgromadzenia są dostępne tylko dla swoich, sporządzane są listy osób mających prawo wstępu. A to nie przysporzy nowych wyborców. Zdaje się szeregi w tej mafii wkrada się upadek morale.
Bezpiecznie nie czuje się ogól obywateli, bo drożyna i inflacja rosną, a co za tym idzie rady kredytów, maleją oszczędności (jeśli ktoś je ma) i szaleje drożyzna. A rząd kolejnymi tarczami dolewa oliwy do ognia. Były premier i prezes NBP powiedział, że środki zaradcze w postaci tarcz to jest coś takiego, jak lecenie alkoholików przez danie im więcej wódki.
Z kolei zeszłosobotnia konwencja PO dodała wiary opozycji. Mówi się już tylko o pewnym pokonaniu PiS w najbliższych wyborach i o tym, w jaki sposób można w miarę sprawnie przywrócić zasady demokracji, jak odsunąć z kadencyjnych funkcji nieprawnie wybrane osoby i jakie wprowadzić mechanizmy uniemożliwiające demontaż państwa prawa w przyszłości.
Np. wobec tego, że członkowie rządu bezkarnie kłamią, co w przypadku premiera zostało potwierdzone sądownie, trzeba będzie chyba dokonać zmian w kodeksie karnym. Choć w innych demokracjach wystarcza poczucie przyzwoitości, żeby będąc przyłapanym na kłamstwie podać się do dymisji
Oby tylko wybory odbyły się w terminie i przeprowadzone były w zgodzie z konstytucją.






środa, 26 stycznia 2022

Kronika dni zarazy 95 (2171)

 25 stycznia 2022 r.  Dziś znów padł rekord liczby zakażeń, o blisko 20 tysięcy więcej niż wynosił dotychczasowy rekord sprzed niespełna roku - ponad 53 tysiące! Szczęśliwie relatywnie maleje liczba zgonów. Przeciwnicy szczepień głoszą, że zarażenie wariantem omikron przebiega łagodniej, nieomal jak grypa. Specjaliści jednak informują, że owszem, przebiega łagodniej, ale tylko u osób zaszczepionych.
A rząd nadal okazuje bezradność. Wczoraj premier zaprosił przedstawicieli partii opozycyjnych, ale nic nowego nie miał, nad czym warto było dyskutować. Była to lekko zmodyfikowana wersja tzw. ustawy posła Hoca, sprowadzająca się do uprawnienia szefów firm do sprawdzania paszportów covidowych lub testów. Dzieje się to w czasie, gdy w całym świecie paszport covidowy jest wymagany niemal wszędzie: w zakładach pracy, wejściu do instytucji publicznych, do środków masowego transportu, w Niemczech osoby nie zaszczepione tracą prawo do zasiłku chorobowego, a w Austrii wprowadzono obowiązek szczepienia. To znaczy, że osoby nie chcące poddać się szczepieniu płacą wysokie grzywny.
Tchórzliwość rządzących (czy oni w ogóle jeszcze rządzą?) powodują liczni, nie tylko w elektoracie, ale i w szeregach polityków PiS.Zwłaszcza w sytuacji, gdy władza wisi na włosku i perspektywa każdego głosowania powoduje nerwowe liczenie głosów i poszukiwanie poparcia jak nie u tych posłów, którzy już opuścili szeregi tzw. zjednoczonej prawicy, to w teoretycznie opozycyjnej Konfederacji, która jest zdecydowanie antyszczepionkowa.
Zdając sobie sprawę z bezskuteczności służenia pomocą fachową przez Radę Medyczną, większość jej członków, pracująca pro bono, złożyła rezygnację. Ma powstać jakieś nowe gremium doradcze, ale mija tydzień i nic. Kto poważny chciałby dziś firmować nieróbstwo rządu.

Na złożenie rezygnacji na wybitnych specjalistów posypała się fala hejtu ze strony przeciwników szczepień i w ogóle kwestionujących istnienie zarazy.
A teraz znów posypał się hejt na lekarzy. Tym razem na tych, którzy stosując się do zbrodniczego prawa ustanowionego na życzenie tzw. obrońców życia, nie zapobiegli śmierci kobiety, która urodziła martwe dziecko, ale nie zdążyła już urodzić drugiego martwego, bo wywiązała się sepsa. Prokuratura też już bada stan rzeczy. Gdyby sztucznie usunięto to drugie dziecko, też pojawiłaby się prokuratura, skarżąc tym razem lekarzy o dokonanie aborcji.
W ogóle lekarzom w Polsce PiS nie jest łatwo. Teraz będą musieli w ciągu 48 odwiedzić w domu chorego seniora. Tzn. będą musieli, jeśli pomysły premiera przybiorą postać rozporządzenia. Co chyba jednak się nie stanie. Słusznie więc zaczęto mówić, że w Polsce obowiązuje już nie prawo powielaczowe, jak było w czasach PRL, lecz prawo mówione.
Dodać należy do tego wciąż trwający kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej, podczas którego służby mundurowe utrudniają lub wręcz uniemożliwiają niesienie pomocy medycznej uchodźcom.
Nie sposób nie wspomnieć w tym kontekście o kryzysie pomocy psychicznej i psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży. Drastycznie rośnie liczba przypadków depresji i samobójstw w tej grupie wiekowej. A rząd w tej sytuacji całkowicie cofnął pomoc finansową dla ośrodka prowadzącego telefon zaufania. Znalazł się jednak człowiek, który rzucił hasło zorganizowania zbiórki. W ciągu paru dni wpłynęło blisko dwa miliony złotych. A organizator już musiał stawić się przed obliczem prokuratora.
Tak działa rząd i jego służby właściwie już powszechnie nazywany zorganizowaną grupą przestępczą. Choć z tym zorganizowaniem to duża przesada.




wtorek, 11 stycznia 2022

Kronika dni zarazy 94 (2157)

 11 stycznia 2021 r. Dziś padła liczba 100 000 zmarłych z powodu Covid19 lub Covid19 i chorób współistniejących. Wziąwszy pod uwagę, że pandemia trwa w Polsce 94 tygodnie, łatwo wyliczyć, że co tydzień umiera średnio ponad tysiąc osób. A w ogóle można rzec, że z mapy kraju zniknęło miasto Kalisz lub Koszalin.
Minister wciąż powtarza swoje "będziemy chcieli", członkowie zespołu doradców premiera zniechęceni przebąkują o samorozwiązaniu, bo ich sugestie są ignorowane, a Nowogrodzka nie pozwala na żaden krok poza poleceniami przygotowania kolejnych tysięcy łóżek, kosztem miejsc dla chorujących na inne choroby. A to znaczy, że nie tylko nie ma obowiązku szczepienia wszystkich, ale nawet grup zawodowych najbardziej narażonych na bliski kontakt z innymi: nauczycieli, sprzedawców w supermarketach, opiekunów osób starszych itd. Paszporty covidowe zalegają w szufladzie, bo ostatni (i pierwszy) raz okazały się potrzebne w czerwcu w hotelu-sanatorium w Kołobrzegu. Tu i ówdzie może się przydać, np. kiedy chciałbym wejść do kina lub restauracji jako ponadnormatywny, gdy zajęte jest już 30 procent miejsc przez osoby, których paszportów nie sprawdzano, a więc być może zarażających. Wchodzę więc tylko do małych knajpek, gdzie przy jednym z nielicznych i rzadko rozstawionych stolików mogę wypić lampkę wina.
Już chyba pisałem o długu covidowym. Czyli kiedy (kiedy?) zaraza minie, liczba ponadnormatywnych zgonów jeszcze będzie się przez jakiś czas utrzymywała, bo umierać będą ci, którzy nie doczekali się planowanego zabiegu, odpowiednio wczesnej diagnozy i odpowiedniego leczenia, kiedy był na to odpowiedni czas, ale nie było łóżek w szpitalu, a lekarze zajmowali się chorymi na Covid.
Tymczasem w Australii kilka dni trwały rozmaite procedury, łącznie z przymusową kwarantanną, związane z przybyciem niezaszczepionego tenisisty serbskiego. Organizatorzy wielkiego turnieju zaprosili go wiedząc, że nie chce się zaszczepić, ale też podnosi atrakcyjność turnieju. Groził mu jeszcze areszt za podpis na oświadczeniu, że przyleciał do Australii prosto z Hiszpanii, ale jest zdjęcie wskazujące na to, że "zawadził" jeszcze o ojczyznę. Ale zdaje się, że już trenuje. Ale będzie musiał liczyć się z kocią muzyką, jaką zgotuje mu publiczność.
Ta historia świadczy o tym, jak do szczepień podchodzi administracja Australii i co znaczy tam, że wszyscy są równi wobec prawa.
A w Polsce o równości praw przypomina Ziobro, gdy poluje na ludzi, którzy opierają si jego woli, ale zapomina o tym, gdy oczywistego przestępstwa lub wykroczenia dopuszczają się politycy "dobrej zmiany".  Bo każdy już wie, że w kraju, w którym rządzą gangsterzy są równi, równiejsi i najrówniejsi.
Ale ten gang już gnije. A efekt tzw. Polskiego (tzn. PiS-owskiego) Ładu proces rozkładu przyspieszył. Może on jednak potrwać i nawąchamy się jeszcze wydzielanego coraz intensywniej fetoru.




.


piątek, 31 grudnia 2021

Kronika dni zarazy 93 (2145)

 31 grudnia 2021 r. Kupiłem noworoczny numer tygodnika "NIE" i z zapisek Jerzego Urbana wynika, że numery mojej kroniki oznaczają kolejne tygodnie trwania pandemii w Polsce. Mija bowiem 93. tydzień od ogłoszenia pandemii w naszym kraju i ogłoszenia pierwszych obostrzeń.
A teraz, mimo tysięcy zachorowań dziennie i kilkuset zgonów, właściwie nie ma żadnych obostrzeń, a nieliczne ograniczenia - noszenie maseczek w lokalach publicznych, w zbiorowej komunikacji, odkażanie rąk, trzymanie dystansu - nie są egzekwowane. A zaszczepienie przynajmniej dwiema dawkami ledwo przekracza 50 procent, podczas, gdy w reszcie Europy, zwłaszcza tej na zachód od Odry-Nysy, na południe od Sudetów i Karpat i na północ od Bałtyku przekracza 80 procent. Zaś zgonów jest tam dziesięciokrotnie mniej niż w Polsce. Mimo znacznie większej populacji w niektórych krajach.
Minister zdrowia, a nawet sam prezes Polski zdradzają, że są wobec pandemii bezradni, bo nawet jeśli coś zarządzą, to nie są w stanie tych zarządzeń wyegzekwować. Imposybilizm w pełnej krasie! Powinni sobie, my też powinniśmy w tej sytuacji zadać pytanie, po co w takim razie trwają u władzy. Chyba tylko po to, żeby nadal czerpać korzyści, głównie nadużywane i nienależne, i pozostawać bezkarnymi. I na to skierowane są ich wszystkie wysiłki. Nawet na czas wyborów parlamentarnych w 2019 r. nielegalnie podsłuchiwali osobę odpowiedzialną za organizacje wyborów największej partii opozycyjnej. Wziąwszy pod uwagę to, że wykorzystywali izraelskie urządzenie, do którego z natury rzeczy płynęły też zdobywane tą drogą informacją, de facto dopuścili się zdrady własnego kraju.
Jakby tego było mało, telewizja publiczna ogłosiła wieczór sylwestrowy w Zakopanem z liczną publicznością, gdzie o zachowaniu zaleceń - bo jak zaznaczyłem, obowiązku nie ma - nie może być mowy. Ktoś to nazwał "omikronaliami" i ja sobie to określenie przyswoiłem. 


Pominę już inne ekscesy władzy nie tylko z całego mijającego roku,  bo i na spisanie tylko tych z ostatnich dwóch tygodni zużyłbym wiele czasu i miejsca. Zresztą, robią to media niezależne, w tym to chyba mające największą publiczność, ocalone (chwilowo?) przez lokatora Pałacu Namiestnikowskiego.
A tzw. Polski Ład, zwany dość powszechnie Polskim Wałem, który namolnie reklamuje patentowany kłamca i mitoman na urzędzie premiera, już daje pierwsze owoce: indywidualne gospodarstwa domowe należące do wspólnot lokatorskich oraz instytucje , w tym szkoły, szpitale, przedszkola, lokale gastronomiczne domy pomocy społecznej dostają prognozowane na nowy rok rachunki na gaz, wyższe od 150 do 1000 procent niż w mijającym roku. A dostaną jeszcze nowe rachunki na prąd, związane z tym nowe wyliczenia czynszów (w najlepszym razie z wkalkulowanymi opłatami za windy, oświetlenia klatek schodowych, wywóz śmieci itd.
Trudno więc w tej sytuacji życzyć zaglądającym tu czegoś więcej, niż zdrowia i żeby  ziściło się do imentu coś, co eufemistycznie oznacza się ***** ***.




czwartek, 16 grudnia 2021

Kronika dni zarazy 92 (2130)

16 grudnia 2021. Jakieś dwa lata temu zaczęły dochodzić do Polski wieści o nowej, tajemniczej  chorobie w Chinach. Nie przypuszczaliśmy, że za niecałe trzy miesiące przywędruje ona do Polski. I trwa już 21 miesięcy, a końca nie widać. Czwarta fala zbiera już swoje śmiertelne żniwo, a dziś poinformowano, że odnotowano w Polsce pierwszy przypadek zachorowania na nową mutację Covida, nazwaną omikron. Jak tak dalej pójdzie skończy się grecki alfabet. Oby nie trzeba było używać chińskich znaków pisarskich, których są tysiące.
W poprzednim moim wpisie liczbę zgonów porównywałem do jednej średniej wielkości wsi. Teraz co tygodnia umiera jedno małe miasteczko wielkości Wojcieszowa czy Ziębic. Najwięcej w przeliczeniu na milion mieszkańców na świecie. A rządzący zamiast podjąć radykalne działania mówią, co będą chcieli w niedalekiej, ale nie określonej bliżej przyszłości. Na razie zarządzają dostawianie  nowych setek łóżek w szpitalach, w których ograniczono przyjmowanie chorych na inne choroby i odkłada się na późniejszy termin planowane  zabiegi chirurgiczne. I tym sposobem powstaje tzw. dług covidowy. Bo nawet gdy osłabi się czwarta fala pandemii, zaczną bardziej chorować i wymagać intensywnej opieki lekarskiej oraz umierać ci, co obecnie nie otrzymują należytej pomocy medycznej.


W innych krajach też rośnie i utrzymuje się wysoka fala zachorowań, ale jednak umiera wielokrotnie mniej chorych umiera. Dopilnowano tam, żeby więcej osób się zaszczepiło i dzięki temu nawet jeśli ulegną zarażeniu, znoszą chorobę łagodniej i z nie tak niszczącymi następstwami choroby. Natychmiast, gdy obserwuje się rosnącą falę zachorowań zarządza się obostrzenia jak nie dla ogółu mieszkańców, to dla wybranych jego  obszarów lub tylko dla osób nie mogących się wylegitymować paszportem covidowym. Kolega z Kanady pisze, że jak tylko zaczęła rosnąć liczba zachorowań w prowincji Ontario, wprowadzono daleko idące obostrzenia. Spotkać się osobiście może najwyżej 5 osób, a i tak zachowując dystans. A wyjść można z domu tylko w pilnych sprawach.
Polski rząd w obawie przed spadkiem poparcia podejmuje kroki pozorne. W efekcie od blisko roku mój paszport covidowy spoczywa na dnie szuflady. Bo cóż mi z tego, że mogę wejść z nim do kina lub restauracji a paszportem, gdy tam już 30 procent miejsc zajmują osoby, od których paszportu się nie wymaga i być może są nie zaszczepieni? Pomijam już to, że nie wymaga się, lecz tylko apeluje (we wrocławskich tramwajach i autobusem głosem prof. Krzysztofa Simona) o noszenie maseczek zakrywających usta i nos. W sklepach zaś prosi o to personel, w "Biedronce" przez głośniki, a w innych stoi ochroniarz i dopilnowuje odkażenia rąk i noszenia maseczki. Do małych sklepików można wejść jakby nigdy nic. Ważne, żeby interes szedł.
Dużo złego robi antyszczepionkowa i przy tym faszyzująca partia Konfederacja, dla której liczna rzesza osób nie szczepiących się i niesłychanie aktywnych w mediach społecznościowych (które są tak nazywane już tylko siłą rozpędu, bo społeczność oznacza łączność, a tu mamy do czynienia z eskalacją podziału zwalczających się grup) stała się "politycznym zlotem", dającym jej nie słabnące poparcie w granicach 8 - 10 procent. Propaganda tej krzykliwej grupki polityków, pod hasłem obrony wolności (!) oraz sprzeciwu wobec rzekomej segregacji sanitarnej (to jest tak, jakby segregacją nazwać zakaz prowadzenia pojazdów bez egzaminu i ważnego prawa jazdy) chwyta się najpodlejszych metod, łącznie z używaniem symboliki holokaustu.
Ale oczywiście o ukaraniu ich nie może być mowy, bo w ważnych dla rządzącej szajki głosowaniach, czasem głosują po jej myśli.
A poparcie dla szajki PiS i tak spada, bo oprócz dezaprobaty dla braku działań w sprawie pandemii narasta drożyzna, głównie artykułów spożywczych, rośnie niezadowolenie z pracy sądów i przepadają unijne pieniądze. Na razie ok. 20 mld złotych, co z pewnością przyhamuje wzrost gospodarczy, który i tak trzyma się głównie na konsumpcji, a nie na inwestycjach, więc odbywa się to na krótką metę.A będzie ona jeszcze krótsza, bo na skutek drożyzny może spaść popyt konsumpcyjny.  Ciekawe, jak się elektorat zachowa, gdy od nowego roku, oczywiście pod hasłem walki z alkoholizmem, podrożeje  wódka i piwo.



piątek, 5 listopada 2021

Kronika dni zarazy 90 (2089)

5 listopada 2021. Chyba dociągnę do setki. Bo już trzeci dzień liczba nowych zachorowań wyraża się liczbą pięciocyfrową, a znawcy zagadnienia przewidują trwanie tendencji wzrostowej do ok. 30000 w lutym - marcu przyszłego roku. Również śmiertelność jest zatrważająca, bo wyraża się liczbą trzycyfrową, a 4 listopada aż 250 zgonów.
A  to wszystko jest winą rządzących, którzy nie egzekwują konieczności szczepień, w rezultacie czego Polska pod tym względem wlecze się w końcu Europy. W efekcie w wyniku pandemii w Polsce odnotowano ok. 120 tys. zgonów, więcej niż liczące dwukrotnie więcej ludności Niemcy czy Francja. Rządzący nie ukrywają, że boją się zdecydowanych działań, np. zakazu wchodzenia do miejsc użyteczności publicznej bez eurocertyfikatu oraz obowiązkowego testowania osób pracujących z klientami czy nauczycieli i uczniów. Dziś minister zdrowia oznajmił, że poprosił zarządzających galeriami handlowymi, żeby postawić u wejść ochroniarzy, żeby przypominali o potrzebie nałożenia maseczki. Boją się swego elektoratu, który w większości odmawia zaszczepienia się oraz partii Konfederacja, która w całości jest przeciwna obowiązkowi szczepienia. Ustanowienie wymogu mogłoby zrazić polityków tej partii, która w wielu głosowaniach popiera PiS.


A okazali się oni faktycznymi koalicjantami w głosowaniach nad zaostrzeniem tzw. ustawy aborcyjnej i z entuzjazmem przyjęli "wyrok" pseudo-Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, poparli też stan wyjątkowy przy granicy polsko-białoruskiej oraz zamiar zbudowania ponad 5-metrowego muru na tej granicy. Po prostu nie kryją się ze swym rasizmem i lekceważeniem praw człowieka.
A na granicy giną ludzie z wyziębienia, głodu i pragnienia. Oficjalnie doliczono się ich dziewięciu, ale docierający tam  aktywiści organizacji pomocowych twierdzą, że może ich być w przygranicznych lasach kilkadziesiąt.
Jest przejawem zdziczenia władz, które utrudniają pomoc tym ludziom. Pewne małżeństwo, które zabrało rodziną bodaj z Iraku, poza obszar objęty stanem wyjątkowym oskarżone zostało przez policję i chyba nawet prokuraturę o...  przemyt nielegalnych imigrantów.
Ani apele i rezolucje organizacji międzynarodowych, ani nowego Rzecznika Praw Obywatelskich nie wpływają za zmianę ludobójczej polityki PiS. Niech ktoś teraz zaprzecza, że Polacy nie mieli swego udziału w Zagładzie! Której akty były przejawem okrucieństwa ludności polskiej, ale nie polityki państwa, bo państwa nie było.
Inny przejaw obojętności państwa na śmierć ludzi to realizacja zeszłorocznego "wyroku" pseudo-TK, praktycznie całkowicie zakazujący aborcji. Znane są już dwa przypadki śmierci kobiety w ciąży, którym lekarze nie mogli pomóc, bo zakazuje im tego okrutne prawo.
Pewien profesor medycyny wyraził się, że "lekarze będą musieli powiedzieć kobiecie w ciąży, że urodzi się dziecko bez głowy i niech pani radzi sobie sama".
Oczywiście rządzący winą obciążają lekarzy. Efekt tego prawa już jest taki, że wiele kobiet nie decyduje się na ciążę, a lekarze neonatolodzy zmieniają specjalizację , żeby nie musieć mieć dylematów moralnych w sytuacji, gdy wiedzą, jak ratować  życie i zdrowie kobiety i mają po temu odpowiedni sprzęt.
Panuje przerażająca drożyzna, pracownicy sklepów niemal codziennie zmieniają ceny towarów. A apogeum drożyzny nastąpi z początkiem roku, gdy dojdą sięgające kilkudziesięciu procent ceny gazu i energii elektrycznej. Samorządy już dostały oferty od dostawców gazu i prądu i szukają oszczędności  m.in. poprzez skracanie godzin pracy żłobków i przedszkoli, rzadsze remontów szkół, a kto wie, czy nie podrożeje transport publiczny.
Rząd obiecuje, że gospodarstw domowych podwyżki nie dotkną w takim stopniu. Ale do tych gospodarstw trzeba będzie kupować droższą żywność, inne towary i usługi. Zresztą, to co ogłaszają rządzący to niemal wyłącznie kłamstwa i brednie, których nikt już serio nie traktuje.
Żyjemy w państwie rządzonym przez strasznych ludzi.


 

niedziela, 15 sierpnia 2021

Kronika dni zarazy 86 (2039)

15 sierpnia 2021. Znalazłem gdzieś blog, którego autor liczy dni trwania pandemii. Według niego jesteśmy gdzieś w okolicy 570. dnia od oficjalnego jej w Polsce ogłoszenia. Ale pozostanę przy swojej numeracji kolejnych wpisów i zarazem dni trwania zarazy nie mniej śmiertelnej, zważywszy, że na skutek jej zaniedbań służby zdrowia i ochrony środowiska notujemy ok. 40 tysięcy ponadnormatywnych zgonów rocznie i od 2017 roku notujemy negatywny przyrost (statystycy lubią takie paradoksy) naturalny. Czyli mniej ludzi się rodzi, niż umiera. 
Zaraza Covid zdaje się być na niskim poziomie, aczkolwiek ich liczba z niespełna stu dziennie wzrosła ostatnio do około dwustu i znów, na razie po kilka dziennie liczyć się zaczęły jej śmiertelne ofiary. Zahamowana została też tendencja opróżniania się tzw. łózek covidowych i miejsc pod respiratorami.
Po spaleniu punktu szczepień w Tarnowie mogło się też zdawać, że antyszczepionkowcy nieco otrzeźwieli. Ale kilka dni potem w Katowice odbył się wielotysięczny marsz przeciwników szczepień. Organizatorzy naliczyli ich 50 000, ale organizatorzy, jak to organizatorzy widzą manifestantów więcej, zaś czynniki państwowe mniej. W ogóle te czynniki zachowują się tchórzliwie, bo wiedzą, że antyszczepionkowcy to w przeważającej większości elektorat PiS. Geografia zaszczepień wyrażona na mapie kraju pokazuje to niezbicie.

poniedziałek, 26 lipca 2021

Kronika dni zarazy 85 (2019)

26 lipca 2021 r.  Szesnasty miesiąc trwa pandemia Covid w Europie, w mniejszym i wiekszym natężeniu. Obecnie mniejszym, gdyż liczba nowych zakażeń oscyluje wokół setki, a liczba zgonów jest jednocyfrowa. Ale epidemiolodzy obserwując to, co się dzieje w krajach Europy zachodniej, wieszczą, że za miesiąc może się rozwinąć czwarta fala pandemii i osiągnąć rozmiary do kilkunastu tysięcy zachorowań dziennie. Może to spowodować powrót obostrzeń. Może mniej drastycznych niż do wiosny bieżacego roku, ale uciążliwych i być może kosztownych, zwłaszcza dla małych i średnich firm usługowych.
Obecnie największym problemem w całej Europie, a także w Polsce, jest znacząca wiekszość mieszkańców nie chcących się zaszczepić. Powołują się oni na fałszywe autorytety, jakieś własne rojenia, głosy co głupszych hierarchów i polityków (w Polsce w tej liczbie znajduje się lokator pałacu prezydenckiego), wedle których szczepionki nie są całkowicie bezpieczne, niedostatecznie przebadane, a ich producenci wspólnie z politykami chcą zbić na szczepionkach majątki. Któryś z biskupów ogłosił, żę szczepionki są robione z aborcji. Ich opór zdaje się przybierać na sile, a orężem są media społecznościowe, a także agresja słowna, przeradzająca sie tu i ówdzie w przemoc fizyczną.
Prezydent Francji jako pierwszy wprowadził ograniczenia dla osób niezaszczepionych. W mniej więcej podobny sposób postąpiły też inne kraje europejskie, zwłaszcza te, w których latem nasila się napływ turystów zagranicznych. Osoby niezaszczepione lub nie dysponujące dokumentami zaświadczającymi, że ich stan zdrowia nie pozwala na zaszczepienie, od sierpnia nie będą mogły wchoodzić do różnego typu miejsc publicznych: kin, teatrów, lokali gastronomicznych, hoteli oraz galerii handlowych, podróżować środkami komunikacji zbiorowej itd, tylko za okazaniem eurocertyfikatu.  Antyszczepionkowcy natychmiast wytoczyli nowe działa. Głoszą, że te ograniczenia maja  cechy dyskryminacji lub segregacji. Zdają się nie rozumieć, że ta rzekoma segragacja już istnieje od lat. Przecież bez prawa jazdy nie można prowadzić pojazdów mechanicznych, bez dowodu świadczącego o pełnoletności nabyć alkoholi lub wyrobów tytoniowych w sklepach lub wejść do kasyna. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. 


niedziela, 4 lipca 2021

Kronika dni zarazy 84 (1997)

4 czerwca 2021 r. Według moich rachub w najbliższy czwartek minie 2000 dni zarazy w rozumieniu rządów PiS, choć czytałem gdzieś, że te 2000 dni minęły jakieś 10 dni temu. I to jest zaraza, skoro z roku na rok umiera więcej ludzi choć liczba mieszkańców i tak się zmniejsza. Pandemia Covid to dodatkowy efekt, jeden z największych w Europie,  będący efektem fatalnej strategii rządzących w zakresie ograniczania skutków pandemii, niedofinansowania oraz pogarszającego się stanu skrajnie źle zarządzanego szpitalnictwa, w efekcie czego brakuje lekarzy i średniego oraz niższego personelu medycznego, do tego w daleki od optymalnego sposób wykorzystywanym.
Natomiast pisałbym z większym spokojem o zarazie Covid, gdyż codzienne raporty o nowych zakażeniach i zgonach wyrażają się już tylko w liczbach dwucyfrowych, gdyby nie coraz częściej powtarzane wieści o nowym wariancie, Delta, choroby, która już pojawiła się w naszym kraju i gdyby nie mocno trzymający się i jakby nabierający sił ruch antyszczepionkowy, który dotknąl także i zacnych, choć nielicznych głów. Rządzący zdają  się  wobec tego ruchu bezsilni. A ci antyszczepionkowcy nie przeoczą żadnej okazji, żeby nie uzyć jej jako argumentu. 
Niedawno zmarł, niedługo po zaszczepieniu mój znajomy, jeszcze z czasów Ruchu Palikota. Prawdę powiedziawszy pierwsze sygnały o jego śmierci wziąłem za fake news i zareagowałem na tę więść podaną przez osobę przeciwną szczepieniom w sposób nieodpowiedni. Tymczasem ona skorzystała z nadarzającej się okazji, żeby zdyskredytować szczepionkę. Owszem, ludzie umierają mimo podania im najdoskonalszych i najkosztowniejszych leków czy szczepionek, gdyż choroba była zbyt zaawansowana lub u chorego wystąpiły jeszcze inne choroby.

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Kronika dni zarazy 77 (1897)

5 kwietnia 2021 r.  Trzecia fala pandemii w pełnym rozkwicie. Dzienna liczba wykrytych przypadków zakażeń bije kolejne rekordy. I jest to ułamek ogółu zachorowań o przebiegu nie skłaniającym do poddania się testowi. I na szczęście leczenia szpitalnego. Wielu z tych, którzy byli zmuszeni się w szpitalu położyć, już nie wspomnę o tych podłączonych do respiratora,  wymagali długiego leczenia i jeszcze dłużej trwającej rehabilitacji i rekonwalescencji. Ale nie brak głupców upierających się przy tym, że to tylko grypa i efekt spisku elit, które zbijają majątki na ludzkim strachu.
Sam już czuję się , jakbym był na bezpiecznym gruncie, bo zostałem drugi raz zaszczepiony. Ale chyba nie brak takich, którzy z tej możliwości nie korzystają. Na dwie godziny przed moim wyznaczonym terminem zostałem poproszony, żebym jak najszyciej przyjechał do punktu szczepień. Godzinę później już byłem na miejscu i personel czekał już tylko na mnie. To by znaczyło, że najmniej 10 osób zrezygnowało. Co prawda nie wiem, jaka to skala w stosunku do ogólu planowanych dziennych zaszczepień.
Obawialismy się, że po drugim szczepieniu moga wystąpić jakieś oznaki osłabienia. Żona więc poleciła mi leżeć i nawet sama pobiegła po weekendowe wydania gazet. A ja nie wiedziałemm, czy czułem się osłabiony i dlatego  leżałem, czy leżałem, bo czułem się osłabiony. Następnego dnia jednak już nie było wątpliwości, że czułem się świetnie. A za dwa dni drugiemu szczepieniu podda się żona.

środa, 17 marca 2021

Kronika dni zarazy 76(1880)

17 marca 2021 r. Od roku z kilkoma dniami trwamy w pandemii koronowirusa. W trzeciej fali. Choć pewien lekarz pytany o to, czy to trzecia fala odpowiedział, że jest lekarzem, a nie politykiem. W każdym razie dzisiejsza odnotowana przez Ministerstwo Zdrowia liczba zarażonych (ponad 25 tys. ) i zgonów (ponad 500) jest rekordowa w tym roku i dogania rekordową z jesieni roku ubiegłego. Dość szybko rośnie liczba zajętych łóżek i resporatorów. Zaczynają zapełniać się stojące miesiącami puste lub niemal puste szpitale zapasowe.
Rząd ma na to jedyny sposób: kolejny lockdown. Tym razem dał jednak trzy dni na przygotowanie. No i opublikował zalecenie, żeby odłożyć terminy planowanych zabiegów. Czyli ludzie którzy miesiącami lub latami czekali na wszczepienie stawów biodrowych lub kolanowych,  usunięcie chorych organów mają nadal cierpieć ból i niepewność jutra. Na szczęście lekarze deklarują, że będą kierowali się wiedzą medyczną i sumieniem, a nie zaleceniami ministra. Tylko czy wszyscy, lub przynajmniej większość?
Lockdown ma potrwać przynajmniej do 9 kwienia, czyli skończyć się w przeddzień ślubu syna. A co będzie, jeśli zostanie sprolongowany? Zostanie sam ślub i odłożone przyjęcie, także z udziałem najbliższych? I czy ksiądz (obie mamy, a i panna młoda chcą mieć ślub kościelny) udzieli go z bliska. czy z bezpiecznej odległości? No i jak z odpowiedniej odległości się spowiadać?

sobota, 27 lutego 2021

Kronika dni zarazy 75 (1852)

 27 lutego 2021 r. Za dwa tygodnie minie rok od pierwszego wpisu pod tym tytułem. Nadzieje na to, że przeminie są chyba mniejsze niz wtedy, gdy się zaczęła. Właśnie mówi się coraz częściej, że trzecia fala, która niedawno nadeszła, może nie być ostatnia. I nie bardzo wiadomo, jaki w skali masowej efekt da szczepienie. Zwłaszcza w Polsce, gdzie proces szczepienia się ślimaczy, a odpowiedzialni za nie politycy mają jedno wytłumaczenie: za wolne dostawy  szczepionek.  A nie mamy wiarygodnych informacji o tym, jak proces przebiega w innych krajach, żeby móc porównywać naszą sytuację z innymi.
Za granicą jednak politycy w swoim stylu komunikacji ze społeczeństwem odwołują się do ludzkiego rozsądku i poczucia odpowiedzialności. Starają się przedstawiać sytuację bez ukrywania niewygodnych faktów, a gdy zdarzy się popełnienie błędów nie wahają się przed przeproszeniem i wyjaśnieniami. Polscy zaś głównie wieszczą pogorszenie sytuacji i z godziny na godzinę zarządzają nowe zaostrzenia, a czasem ich złagodzenie nie bacząc na to, że potrzebny jest czas na zbycie zapasów produktów lub  zmiany organizacji pracy, lub przeciwnie, zorganizowanie dostaw towarów i zmobilizowanie personelu. Tylko na czas wyborów prezydenckich nie tylko poluzowano obostrzenia, lecz nawet seniorów zachęcano do  pójścia do wyborów. kłamliwie zapewniając, że pandemia została zwalczona. I do dziś, choć pandemia trwa i przybrała na rozmiarach, ani słowa skruchy za tamto kłamstwo!  Tylko następne kłamstwa, zatajanie stanu faktycznego i nieprzemyslane decyzje. Można wejść - z zachowaniem odległości - do kościoła na mszę, do sklepów i galerii, nawet do hotelu i kasyn, ale nie można do barów i irestauracji. Czytałem, że w dużych miastach jest już jak w Stanach Zjednoczonych w czasach prohibicji. Restauracje i bary przyjmuja status prywatnych klubów, warsztatów, a jak już się łamie prawo, to i szerzy sie szara strefa i traci na niej fiskus. 

środa, 10 lutego 2021

Kronika dni zarazy 74 (1834)

10 lutego 2020 r. Rok temu słyszeliśmy i czytaliśmy o nowym wirusie w Chinach i chyba o pierwszych zachorowaniach we Włoszech. Ale łudziliśmy się jeszcze, że do nas nie przyjdzie. Ale w marcu przyszedł i weciąż zbiera srogie żniwo.
Terasz słyszymy o nowych mutacjach na Wyspach Brytyjskich  i na zachodzie Europy. A u nas według oficjalnych danych zjawisko zdaje się przygasać. Już od długiego czasu liczba nowych zachorowań jest czterocyfrowa. Ale jednak w setkach liczą się zmarli, co zdaje się fałszować podawaną liczbę zachorowań. Notuje się też spadek liczby zajętych łóżek i respiratorów do połowy stanu z jesieni minionego roku.
Teraz czekamy na zaszczepienie się. I ustalona data staje się coraz bardziej realna, gdyż pojawiają się nowe szczepionki. Jednak głoszone są rozmaite opinie co do ich skuteczności. Według jednych znawców zagadnienia powodują one odporność i eliminują niebezpieczeństwo roznoszenia wirusa, inni oznajmiają, że zaszczepieni mogą jednak zarażać i maseczki będziemy jeszcze nosić dlugo (teraz ma to nawet pewien plus - na mrozie nie marznie nos), a jeszcze inni, że zamiast uchronienia od zarażenia powodują tylko lekki przebieg choroby. Jakby jednak nie było, dają pozytywny skutek, choć może nie tak daleko idący, jakby się początkowo wydawało. I trzeba się zaszczepić.

niedziela, 31 stycznia 2021

Kronika dni zarazy 73 (1824)

 30 stycznia 2021. Od ok. 10 dni dzienna liczba nowych zarażeń według Mionisterstwa Zdrowia wyraża się juz tylko czterema cyframi. Wciąz duża jest jednak, liczona w setki liczba zmarłych. Przy założeniu, że umiera co setny zakażony trzeba jednak liczbę zarażeń uznać za zaniżoną.
Tak czy owak niezrozumiała jest decyzja rządu o dalszym zamknięciu lokali gastronomicznych i hoteli, przy jednoczesnym otwarciu galerii handlowych. I oczywiście kościołów. Nie da sie tego inaczej wytłumaczyć, niż jako efekty lobbingu międzynarodowych koncernów handlowych, przy jednoczesnym pozozostawieniu samym sobie rodzimych przedsiębiorców. Dla znacznej części oznaczać to będzie ich upadek. Narasta wiuęc bunt wlaścicieli lokali gastronomicznych, siłowni i właścicieli stoków narciarskich. Tym ostatnim trudno się dziwić, wszak po ostatnich ciepłych i niemal bezśnieżnych zimach, w tym roku śniegu i mroźnych dni nie brakuje. Policja i inspektory samepidu początkowo poprzestawali na spisywaniu, wiedząc i tak, że sądy uznają wymierzone kary za bezprawne. Ale w sobotę 30 stycznia w Rybniku w jednym z lokali dosozło do bitwy z policją, którą ściągnięto na miejsce w liczbie 150 funkjonariuszy. Którzy puszczali gaz pieprzowy, bili i użyli granatów hukowych. Te bezładne kroki władzy i brutalność policji dobrze się dla niej nie skończą.
Czyżby było ziarno prawdy w tym, że państwo PiS bedzie mogło przejąć co bardziej atrakcyjne hotele i pensjonaty za bezcen?
Z gazetami lokalnymi wprawdzie wyszło średnio. Orlen wykupił tytuły, ale nie zyskał wpływu na publikowanie treści, bo nie wszedł w posiadanie lokali i ich wyposażenia. Może to i szczęście, że to dyletanci?

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Kronika dni zarazy 69 (1767)

 7 grudnia 2020 r.  Gdybym miał wgląd w inne niż ministerialne dane o nowych zachorowaniach, zgonach, zajętych łóżkach, mógłbym wyrazić ostrożne zadowolenie, że najgroźniejszy rozwój pandemii Covid 19 w Polsce został przyhamowany. I że jest to efekt ogłoszonych obostrzeń.
Rząd ponoć już szykuje się na szczepienia przeciw Covidowi. Nie wierzę w te ich obietnice. Trzy miesiące czekam w kolejce na zaszczepienie się przeciw grypie. To jak ci popaprańcy i złodzieje chcą zapewnić obywatelom nowe szczepienia? 
Ale rządząca szajka działa chaotycznie i na pokaz. Już pisałem, że tzw. łóżka covidowe, to efekt liczenia królików z powieści o Lejzorku Rojtszwańcu, Szpital Narodowy to typowa wieś Potiomkinowska. Stoki narciarskie zamknięte w drodze rozporządzenia rządu zostały otwarte  na życzenie Pierwszego Narciarza Rzeczypospolitej, ale jeździć na nich mogą tylko miejscowi, w tej liczbie także hotelarze, bo hotele mają być  zamknięte. Chyba, że ktoś służbowo. Jeden z lekarzy stwierdził, że w efekcie może zamieszkać w hotelu z sekretarką, ale z żoną już nie.
Sklepy i galerie miał być w niedzielę 6 grudnia zamknięte, ale lokator Pałacu Namiestnikowskiego obudził się w piątek i podpisał rozporządzenie, że jednak mają być otwarte. Może zadowolił tym część klienteli, ale rozsierdził właścicieli, kierownictwa i personel sklepów, którym z dnia na dzień przysporzył pracy.

niedziela, 22 listopada 2020

Kronika dni zarazy 68 (1750)

 22 listopada 2020 r. Już 1750 dni trwają rządy coraz bardziej drapieżnej dyktatury!
Ale najpierw o zarazie w sensie ścisłym. Wskaźniki oficjalne z dni powszednich oscylują w granicach 25 tysięcy, ale wybitni epidemiolodzy twierdzą, choćby na podstawie liczby użytych dziennie testów, (ok. 40 - 45 % potwierdzeń), że ta liczba może być czterokrotnie większa. A więc i łączna liczba zakażonych musi znacznie przekraczać milion. A to znaczy, że być może kilkaset tysięcy ludzi chodzi do pracy, na zakupy i zaraża. A może i na manifestacje, choć w tej kwestii specjaliści są sceptyczni. Byłoby bezpieczniej, gdyby nie zmasowane ataki policji, która zamiast zapewniać bezpieczeństwo manifestujących i napominać o zachowaniu dystansu, sama się tłoczy i powoduje sztuczny tłok.
Część osób podejrzewających u siebie objawy choroby nie ryzykuje zgłoszenia się, żeby uniknąć godzin czekania na przetestowania, potem na wynik, a potem ewentualnie godzin na izbach przyjęć lub SOR-ach. No i coraz bardziej niepewnego leżenia i leczenia w szpitalu.
Beznadziejność sytuacji spowodowanej przez rządzących opisują lekarze i dziennikarze. Liczbę tzw. łóżek covidowych ustala się poprzez nazwanie oddziałów szpitalnych covidowymi i już liczba łóżek służących dotąd np. chorym na zapalenie płuc wchodzi do liczby łóżek covidowych. Choć nie przybyło ani jedno. A do tego lekarze i pielęgniarki z braku personelu biegają od oddziału do oddziału i na miejscu dowiadują się, kto na co jest chory, jakie dostawał leki, w jakich dawkach i na jakim etapie jest leczenie. Pielęgniarki wiedzą tyle samo i pozostaje tylko wiedza z zapisów na kartach pacjentów.

A tymczasem rząd zbudował wieś Potiomkinowską pod nazwą Szpital Narodowy, do którego mogą dostać się tylko zdrowi, a tam mają jednego "chorego" na jedną osobę personelu medycznego, zainstalowaną w pięciogwiazdkowym hotelu i zarabiającego więcej niż lekarze w innych szpitalach czy w przychodniach. Jest to raczej luksusowe Sanatorium Narodowe. 
Tymczasem premier ogłosił strategię walki z pandemią. Mnie uczono, i sam uczyłem, że strategia to plan długoplanowy złożony z kilku scenariuszy działania, zależnie od okoliczności wewnętrznych lub zewnętrznych, które w trakcie realizacji mogą się zdarzyć. Tu taki plan strategiczny wydaje się prosty, oparty na liczbie realnie stwierdzonych zakażeń, zgonów i ewentualnie postępu medycyny. No i postanowieniu o działaniach stosownych do możliwych okoliczności. Tymczasem otrzymaliśmy tylko jeden scenariusz na dłuższy niż do tej pory okres. I liczenie na szczepionkę, która ma stać się dostępna już w styczniu przyszłego roku.
Przegłosowano tymczasem kolejną tarczę, czyli pomoc finansową dla przedsiębiorców. Oczywiści bez oglądania się na opinie zainteresowanych i opozycji. To znaczy wysłuchano ich, ale zrobiono po swojemu. Z czego ma wynikać, że możemy się zarazić w szkole, sklepie innym niż spożywczy, meblowy i wielobranżowy, w kinie, teatrze, ale w kościele i kasynie nie. Czyli zamiast powodów rzeczywistych, górę wziął lobbing.
A zaraza polityczna? Z jednej strony się nasila, czego wyrazem jest nasyłanie policji i  tituszek (jak się okazuje antyterrorystów w cywilu) na manifestujące kobiety i wspierających je mężczyzn oraz gotowość zawetowania planu finansowego Unii Europejskiej przez rządy Polski i Węgier. Pozostałe 25 państw znajdą rozwiązanie, Orban jak zwykle przystanie  na jakąś formę kompromisu, a Morawiecki zostanie jak ch... na weselu.
Z drugiej strony coraz bardziej nerwowa reakcja na masowe, w gruncie rzeczy nieustające, manifestacje, zwłaszcza ta okazywana przez Kaczyńskiego, każą mieć nadzieję o schyłkowości partii, która już nie ma żądnych atutów, tylko siłę.
Pytanie tylko, jak długo ten okres schyłkowości potrwa.






środa, 11 listopada 2020

Kronika dni zarazy 67 (1739)

 11 listopada 2020. Mamy święto, które trudno świętować. Po  raz drugi większość społeczeństwa dała władzę szajce, która legitymizuje swoje rządy przez oparcie w tak ostatnio skompromitowanym kościele i grupach nacjonalistów oraz neofaszystów, którzy zawłaszczyli sobie akurat to święto.
A szajka w dalszym ciągu "walczy" z pandemią. Może jestem niesprawiedliwy w ocenie. Ale wciąż mszczą się zaniedbania późnej wiosny i lata, gdy pandemia zdawała się uspokajać. Ustanawiane są ustawy, które już na drugi dzień po uchwaleniu ukazują niewybaczalne błędy i luki, podobnie jak wydawane na ich podstawach rozporządzenia rządu i poszczególnych ministerstw. Niczym innym jak skandalem jest kolejna ustawa anty-cowidowa. Posłom opozycji udało się sprolongować debatę nad nią o jeden dzień, żeby mogli zapoznać się i skonsultować doręczony im w przeddzień wieczorem projekt. W końcu, mimo uwag posłów opozycji, w wyniku trzech czytań w ciągu jednej doby, ustawa przeszła. Z wołaniem rządowej szajki, żeby Senat jak najszybciej ją przyjął. Tymczasem przeleżała się ona tydzień w kancelarii prezydenta. Widać uznał ją za mniej pilną niż nieprawne mianowanie sędziów, których nominacje podpisywał jeszcze tej samej nocy, gdy listę przyjął Sejm lub neo-KRS. Senat szybko ją przepracował i przesłał do Sejmu. A ten przełożył obrady o dwa tygodnie. W obawie, że część posłów PiS nie zagłosuje wedle woli dyktatorka z Żoliborza. Nieważna gospodarka, nieważne losy milionów obywateli, nieważni lekarze i cały personel medyczny - ważna większość w Sejmie i perspektywa dalszej  samowoli.

wtorek, 27 października 2020

Kronika dni zarazy 66 (1724)

 27 października 2920 r.  Liczba codziennych zakażeń wirusem Covid19 od mego poprzedniego wpisu podwoiła się. Zarządzanie kryzysem sprowadza się do sztukowania stanu rzeczy: przesuwanie łóżek, urządzanie szpitali polowych, nawet podwyżki dla pracowników służby zdrowia i przesuwanie ich z placówki do placówki bez względu na specjalizację, czyli pozbawienie opieki chorych na inne niebezpieczne przypadłości, są czystą prowizorką.
Przez pół roku można było zrobić to wszystko, zapewnić miejsca pracy w służbie zdrowia dla imigrantów, wśród których wielu ma dyplomy i doświadczenie, sprowadzić większy zapas testów i przeszkolić ludzi do ich przeprowadzania oraz laborantów, zapewnić  wystarczającą liczbę szczepionek przeciw grypie w liczbie znaczenie większej niż rok temu, kiedy nie panowała pandemia. Tymczasem sprowadzono mniej. Ale wystarczająco, żeby pokazowo mógł się zaszczepić wicemarszałek Senatu Karczewski. Dla innych zasugerował jabłko z wieczora.
Tę zarazę, na którą rządzący mają tylko jedną odpowiedź, czyli kolejne obostrzenia, robione na łapu-capu, bez żadnych konsultacji i w rezultacie potem wycofywane, podsycili rządzący. Po swojemu, cudzymi rękami, czyli panów i pań w większości tylko poprzebieranych za sędziów  i okupujących siedzibę Trybunału Konstytucyjnego. Sami bali się opinii publicznej, a  zwłaszcza rosnącego w siłę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i jego liderki Marty Lempart, więc znalazło się kilkudziesięciu fagasów z immunitetami poselskimi, którzy podpisali się pod wnioskiem do tego szemranego w większości towarzystwa o zbadania zapisów w w ustawie o planowaniu rodziny z 1993 r. dotyczących warunków przerwania ciąży pod kątem zgodności z konstytucją. Przyjętą cztery lata później! I "konsumującą" dotychczasowe ustawodawstwo po roku 1989 roku. No i ci przebierańcy uznali, że zapis o przerwaniu ciąży gdy badania prenatalne "wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby" jest niezgodny z instytucją, ale zawarte w tej ustawie dwa inne przypadki są zgodne! Czysta prawna kpina! 

poniedziałek, 28 września 2020

Kronika dni zarazy 63 (1856)

 28 września 2020 r. Pandemia ustabilizowała się w granicach 1500 zarażeń dziennie.  Co daje jedną osobę zarażoną na 10 testowanych. Przyjęto złą zasadę poddawania testom tylko w razie jakichkolwiek podejrzeń, przyjmowanym do szpitali zawodowo mającym bliski kontakt z ludźmi. Żeby poddać się badaniom "komercyjnie", odpłatnie, trzeba mieć samochód i podjechać do punktu poboru wymazów. Więc po kraju chodzą prawdopodobnie dziesiątki tysięcy nosicieli wirusa bezobjawowego, nieświadomych swego nosicielstwa i nie zawsze surowo przestrzegających nakazu noszenia maseczek i utrzymywania dystansu wobec innych. Mogą więc zarażać innych i nie każdy przejdzie chorobę bezobjawowo lub lekko, bez konieczności hospitalizacji.
Zachorował były minister Szumowski. Jako profesor medycyny i były dygnitarz chyba nie zobaczy, jakie są skutki jego ministrowania. A szkoda.
A w szpitalach na oddziałach chorób zakaźnych tłok. Wczoraj informowano o zarażonym 77-latku, który był wożony od szpitala do szpitala przez dwa dni. Nie dość, że jego życie było zagrożone, to kilka osób zaangażowanych było w transport i spalono z hektolitr paliwa. Tak wygląda oszczędzanie na lecznictwie. Byle na telewizję Kurskiego wystarczyło.

No i nadal brakuje szczepionek przeciw grypie. Czekamy z żoną w kolejce już drugi tydzień. Rok i dwa lata temu temu już byliśmy o tej porze zaszczepieni.


A  w PiS-ie już drugi tydzień trwa ni to kontredans, ni taniec św. Wita. Mało że w perspektywie była tzw. rekonstrukcja rządu, to część posłów tzw. Zjednoczonej Prawicy odmówiła posłuszeństwa. Pierwszy taniec trwał nieco ponad tydzień i zakończył się podpisaniem porozumienia, którego poza podpisującymi nikt nie widział. Ani nikt nie został poinformowany o jego treści. Nawet chyba posłowie go nie znają. Pytani odpowiadają zdawkowo i przy tym nieudolnie. A teraz porozumiewają się w sprawie obsady ministerstw. To są ludzie tak niepoważni, że aktem braku rozwagi byłoby powierzenie komukolwiek z nim popilnowania roweru.
Wczoraj ujawniony został list otwarty 50 ambasadorów w Polsce do rządu polskiego, wzywający do zaprzestania  dyskryminacji mniejszości seksualnych. Do tego ambasador Stanów Zjednoczonych w swoim wpisie na Twitterze zaznaczyła, że prawa człowieka to ludzie, a nie ideologia. Wiceminister spraw zagranicznych zareagował kłamstwem, że w Polsce nikogo się nie dyskryminuje, a inni politycy dodają, że nie mają nic do ludzi, którzy mogą manifestować, nikt nie stosuje wobec nich przemocy (akurat!), ale są przeciwni ideologii LGBT. I wbrew wszystkim i wszystkiemu upierają się, że jest. Za to nieprawdą jest według nich, że w Polsce wiele gmin ogłosiło się jako wolne od LGBT. 
A propos tych stref. Otóż radni gminy Kraśnik nie bacząc na perspektywę utraty dziesiątek milionów złotych, a to jest jedna z najbiedniejszych gmin w Polsce, nie tylko podtrzymali uchwałę, że jest wolna od LGBT, na dodatek ogłosili gminę jako wolną od  technologii 5G, gwarantującą szybszy i bardziej niezawodny przepływ danych internetowych, a szkoły na terenie gminy jako wolne od WiFi! Ośmieszyli swoja gminę na cały kraj. Stali się przedmiotem setek memów i przeróbek dowcipów o Wąchocku. Mój kolega po fachu zauważył, że nie bardzo jest się z czego śmiać, bo dzięki rządom PiS Polska stała się Kraśnikiem Europy.
Należy też odnotować skandal z tytułem honorowego obywatela Dolnego Śląska. Oczywista była kandydatura noblistki, zasłużonej osobistym wkładem do kultury i popularyzacji Dolnego Śląska. PiS-owscy radni "dla równowagi" zgłosili kandydaturę odchodzącego na emeryturę biskupa Deca. Pozyskując, co było łatwe do przewidzenie, zblatowanych z nimi radnych tzw. bezpartyjnych samorządowców. W tej sytuacji jedyne co mogła zrobić Olga Tokarczuk, to nie przyjąć wyróżnienia. Zrobiła to z właściwą sobie klasą, pisząc w liście do radnych, że taka decyzja o nagrodzie oznaczałaby pogłębienie i tak już głębokiego podziału w społeczeństwie i społeczności Dolnego Śląska, więc nie chce do tego przykładać ręki.