5 stycznia 2020 r. Gdyby uwierzyć rządowym statystykom rozmiary nowych zakażeń Covidem ulegają zmniejszeniu. Utrzymuje się jednak wysoka, kilkusetosobowa liczba zgonów.
Skończyły się skandale ze szpitalami rezerwowymi, na których wyposażeniu i utrzymaniu upaśli się jacyś nowi zaprzyjaźnieni z władzą handlarze bronią i koledzy ze stoków narciarskich. Ale wybuchła nowa z "celebrytami" w roli głównej. Specjalnie Krystynę Jandę, Andrzeja Seweryna i paru jeszcze innych aktorów ministrowie Dworczyk i Niedzielski, a za nimi psy gończe z mediów PiS-owskich nazwali celebrytami, gdyż ekscesy niektórych rzeczywistych celebrytów, na ogół bez większego dorobku zawodowego lub artystycznego, wzbudząją niechęć lub zawiść wśród gawiedzi.
A tych kilkanaście osób po prostu zostały zaproszone do kliniki w celu poddania się szczepieniu. Być może w celach promocyjnych, choć sceneria, czyli po prostu gabinet zabiegowy bez żadnych śladów zamiaru pokazania w mediach, na to nie w wskazywała. To zresztą nieważne. Gdybym dziś dostał telefon ze szpitala zapraszający do zaszczepienia się, upewniłbym się tylko, że to nie głupi dowcip, ubrałbym się i pojechał.