Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Schetyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Schetyna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 sierpnia 2019

Demokracja wyborcza w praktyce

Kampania wyborcza już trwa w najlepsze. Jeśli najlepszym nazwać legitymowanie przez policję zbierających podpisy pod listami opozycyjnych komitetów wyborczych. We Wrocławiu widziałem we czwartek wczesnym popołudniem policjantów legitymujących przy Oławskiej młodych ludzi zbierających podpisy na listę PO. Już wprawdzie wiadomo, że Trump nie przyleci na obchody 80. rocznicy wybuchu wojny, ale policja warszawska pod pretekstem akcji ALFA upewnia się przez sprawdzenie dokumentów tożsamości, czy popularny aktor teatralny i filmowy Olgierd Łukaszewicz, zbierający podpisy pod kandydaturą lidera Obywateli RP Pawła Kasprzaka, nie figuruje czasem na listach gończych.
Mimo krótkiego terminu na zebranie niezbędnej liczby podpisów, wszystkie istotniejsze komitety sobie z tym poradziły. Sam też pomogłem zbierać podpisy poparcia dla komitetu wyborczego Lewicy.
PiS po swojemu ustalając składy list wyborczych do Sejmu i Senatu i nawet nie czekając na formalne rozpoczęcie kampanii ,wysłał swoich czołowych polityków na głęboką prowincję. A ci nie dbając o zgodność głoszonego słowa z faktami i realnością szczodrze rzucanych obietnic, otumaniają mieszkańców miasteczek i wsi. Dla większego efektu nie zdejmując marynarek ani krawatów z białych koszul machają kosami i łopatami, a wnet gdy zacznie się pora omłotów wezmą w swe spracowane dłonie cepy, a może i wyręczą gospodarzy we wnoszeniu worków ze zbożem do spichrzów.

piątek, 12 lipca 2019

Trudno być optymistą przed jesiennymi wyborami. Ale trzeba mieć nadzieję

Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego ostudził nadzieje po stronie opozycji, a wynik wyborczy "Wiosny" i zadomowienie się jej lidera w Strasburgu dodatkowo podciął skrzydła młodym ludziom, którzy nie szczędzili sił, czasu i pomysłowości, żeby uzyskać dwucyfrowy wynik, który zdawał się w zasięgu ręki. Drugi raz wykrzesać z nich tyle sił się nie da. W tej sytuacji próba wejścia do koalicji antypisowskiej jawi się racjonalnym rozwiązaniem. Tym bardziej, że kierować partią ze Strasburga, zwłaszcza w obliczu niedalekich wyborów, się nie da.
Nie wiadomo jednak, czy realnym. Główny rozgrywający, czyli Platforma Obywatelska i jej lider zachowuje się fatalnie. Niektórzy nazywają to cierpliwą dyplomacją, nizaniem koralika za koralikiem. W moich oczach to jest kunktatorstwo. Schetyna chyba dba o obecność w mediach, ale zarówno w "Kropce nad i", jak i w wywiadzie dla radiowej "Trujki" (tak od pewnego czasu piszę o tej radiowej stacji) po kilku minutach sprawiał wrażenie jakby modlił się, żeby te rozmowy jak najszybciej dobiegły końca.  Dokąd mówi o konieczności zbudowania koalicji, co przecież jest oczywiste, dotąd mu idzie i nawet wyczuwa się pewien optymizm. Ale gdy trzeba się wypowiedzieć o tym, co jego partia ma do zaoferowania koalicjantom, to silny sztab wyborczy i udział w jego pracach. Zaś gdy mówić ma o tym, co do zaoferowania obywatelom (nie lubię mówić ani pisać "Polakom", bo wyklucza się obywateli inne narodowości, że już o Polkach nie wspomnę), zaczyna się męka i cały wysiłek idzie w to, żeby brak oferty przykryć komunałami o czekających  dyskusjach, uzgodnieniach, rozmowach z Polakami itd. Słuchać się tego nie chce! Schetyna i jego ludzie są po prostu bojaźliwi - a to boją się urazić partię Kosiniaka-Kamysza, a to nie chcą  narazić się Kościołowi, a to boją się, że wyborcy mogą  nowych idei nie zaakceptować. A teraz lider jeszcze dorzuca kompromitującą opinię, że ustawa wydłużająca wiek przejścia na emeryturę było błędem!

piątek, 3 maja 2019

Ach ten "symetrysta" Biedroń!

We wpisach sprzed roku, albo jeszcze wcześniejszych optowałem za połączeniem sił opozycyjnych partii politycznych w celu odsunięcia PiS cod władzy i zaprowadzenia na powrót porządku demokratycznego i odbudowania miejsca Polski w relacjach międzynarodowych. Ale zastrzegałem się, że to może nie wystarczyć, bo przecież siły demokratyczne utraciły władzę dlatego, że sama demokracja sprowadzona do procedur i rytuałów ludziom nie wystarczyły. Zresztą,  zaraz po wyborczym zwycięstwie PiS (który z partii wodzowskiej szybko przekształcił się w klikę rządzącą) wielu publicystów, zwłaszcza tych postrzeganych lub deklarujących się jako centrolewicowi, szukało przyczyn porażki rządu PO-PSL właśnie  za zaniedbania w polityce socjalnej oraz w lekceważeniu opinii publicznej, brak debat poprzedzających - moim zdaniem potrzebne - reformy, jak posłanie 6-latków do szkoły, wydłużenie czasu przechodzenia na emeryturę czy nawet nacjonalizacja emerytur, w rezultacie czego spotkały się z negatywnym odbiorem i zaważyły mocno na wyniku wyborów.
Niestety, opozycja parlamentarna nie potrafiła przez ponad trzy lata spożytkować obywatelskiego gniewu, ale i energii w oporze wobec systematycznego niszczenia demokracji w Polsce i spychania państwa na peryferie Europy i świata. Cały czas świeciła światłem odbitym, krytykują - słusznie - to co wyrabiał i wyrabia PiS, a sekundują mu prorządowe media, nie przedstawiając żadnych alternatywnych rozwiązań. Nie ma szans na przedstawianie ich w Sejmie, który stał się maszynką do głosowania, ale można było w mediach opozycyjnych i społecznościowych. Dobrą robotę wykonują pojedynczy posłowie, demaskując przekręty, ale odbierane to jest jako ich prywatne hobby. Zaś większość europosłów z partii opozycyjnych w obawie o okrzyknięcie ich wrogami Polski nie pomagała Komisji Europejskiej w obronie praworządności w naszym kraju.
Więc przez trzy lata ze strony polityków opozycji słychać o potrzebie odsunięcia PiS od władzy oraz rozliczeniu sprawców łamania konstytucji i stanowienia antykonstytucyjnych ustaw, uchwalanych w drodze dalekich od demokratycznych standardów procedur.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Czy koalicja partii opozycyjnych jest realna?


Politycy opozycji od lewa do prawa oraz wielu obserwatorów bieżącej polityki nawołuje do zjednoczenia sił demokratycznych, gdyż w tym upatruje szans na pokonanie kliki rządzącej. System podziału mandatów według metody d'Hondta premiuje zwycięzców.

Owszem, trzy lata temu partia Kaczyńskiego zyskała większość w Sejmie mając raptem 38 procent głosów. Ale nawołujący do zjednoczenia zdają się zapominać, że SLD w 2001 r., a PO  w 2007  i 2011 r. nie zyskały większości choć zdobyły ponad 40 procent głosów. Nie zwracają też uwagi na to, że PiS wprowadził znacznie ponad 50 procent mandatów Senacie, choć tu system d'Hondta nie obowiązuje. A jakby tego było mało, tzw. Koalicja Obywatelska, powstała na skutek dołączenia do PO Nowoczesnej i części lewicy, uzyskała efekt nader umiarkowany. Powiększyła tylko w porównaniu z rokiem 2014. liczbę prezydentów miast, częściowo zresztą dzięki temu, że w końcu zdecydowała się poprzeć kandydatów mających szanse na wygraną, mimo jej poparcia. Co pokazał wynik wyborów prezydenta Gdańska, który tego poparcia nie otrzymał, a i tak wygrał. Ale już w wyborach do rad miast "prezydenckich" tej wygranej nie było. A im bardziej od metropolii tym było gorzej.

Trzeba sobie powiedzieć jasno: SLD i PO nie wygrało z ponad 40 procentami poparcia, gdyż miały silniejszą opozycję niż PiS w 2015, który miał słabą opozycję. A już zwłaszcza słaba okazała się Platforma Obywatelska, która nie potrafiła zmobilizować swego elektoratu. Mało tego, swoim sposobem sprawowania rządów w latach 2011-2015 uderzała weń jak nie ustawami skierowanymi przeciw klasie średniej, to lekceważąc jej oczekiwania, wyrażane setkami tysięcy podpisów pod petycjami i projektami ustaw.

niedziela, 16 grudnia 2018

Opozycja musi wygrać wybory. Ale co dalej?


Większość polityków opozycji oraz obserwatorów sceny politycznej, głównie politologów i dziennikarzy, nawołuje do zjednoczenia opozycji, gdyż metoda liczenia głosów d'Hondta jest nieubłagana - premiuje zwycięzców. Nie dodaje się już, że premiuje też, choć w mniejszym stopniu, komitety wyborcze, które osiągają dobry, dwucyfrowy wynik.  

Jedni między wierszami, a inni, jak ostatnio niedawny prezydent Komorowski, wprost głoszą potrzebę stworzenia koalicji wokół najsilniejszej partii opozycyjnej. Przemawiają za tym nawet sondaże.
Trudno odmówić kierownictwu Platformy Obywatelskiej i samemu Grzegorzowi Schetynie zasługi, że partia po przegraniu wyborów  w 2015 r. nie rozsypała się i nawet w sondażach lekko zyskuje. Ale trudno też zaprzeczyć, że złożyły się na i inne czynniki, szczególnie słabość innych partii opozycyjnych (Nowoczesna nawet przez krótki czas miała większe poparcie niż PO, ale w najgłupszy z możliwych sposobów je szybko przeputała), ujawnianie wciąż nowych i groźnych afer w partii (a właściwie ni to szajki, ni mafii) rządzącej oraz nadzieja na powrót Donalda Tuska, który oczywiście stanąć powinien na czele PO lub zjednoczonej opozycji.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Poszukiwanie silnego lidera opozycji i... KOD-u

Ludzie na wakacjach a PiS z tego korzysta i zgłasza coraz bardziej niebezpieczne dla praworządności i finansów państwa zamiary. A do tego minister oświaty postanowiła cofnąć edukację do PRL-u.
Nic dziwnego, że w bardziej oświeconej i ceniącej sobie prawa obywatelskie części społeczeństwa narasta niepokój, połączony z poczuciem bezradności, ale i zniecierpliwienia. Najdobitniej ten stan ducha wyraził red. Jacek Żakowski mówiąc "Możemy sobie maszerować, to i tak nic nie zmieni".
W tej sytuacji obserwuje się niepozbawione podstaw narzekanie na partie opozycyjne, które wciąż zdają się nie rozumieć powagi sytuacji i więcej sił poświęcają na rywalizację między nimi, zamiast wspólnie i we współdziałaniu z Komitetem Obrony Demokracji podjąć przewidziane prawem kroki mające na celu zatrzymanie marszu PiS w demolowaniu państwa, jego praw, instytucji i finansów. 

czwartek, 7 stycznia 2016

Trochę za dużo liderów opozycji

Postępuje demolowanie systemu demokratycznego w Polsce. Partia rządząca, nie bez znaczącej pomocy posłów Pawła Kukiza, utrudnia skutecznie prace opozycji i jej ekspertów w komisjach, posuwając się nawet do nie dawania im prawa zabrania głosu, a w czasie obrad plenarnych pozwala na jedno oświadczenie w imieniu partii i na jednominutowe zadawanie pytań. W czasie tej minuty da się powiedzieć jeszcze jedno - dwa zdania oznajmujące lub nawołujące do opamiętania.
Partie opozycyjne przyjęły różne strategie opozycyjności, ale po smutnym doświadczeniu z wyjściem posłów Platformy Obywatelskiej  z sali obrad nastąpiło ich ujednolicenie. PO rozstrzygnęła też, co prawda w sposób prowizoryczny, ale dobre i to, kwestię przywództwa, gdyż z kandydowania zrezygnowali najpierw poseł Budka, a ostatnio też Siemoniak. Jedynym kandydatem jest poseł Schetyna, uchodzący za twardego człowieka, zdolnego zdyscyplinować całą drużynę. Ale dopiero czas pokaże, czy w parze z tą umiejętnością idzie zdolność bycia liderem zdolnym nie tylko do poganiania, ale i do przewodzenia całej partii. Czyli jasnego sformułowania atrakcyjnych i ambitnych celów i wskazania drogi do ich osiągania. A na krótszą metę wskazania drogi do powrotu do ładu demokratycznego. Na razie Schetyna  zapowiedział, że chce odzyskać poparcie dla Platformy przynajmniej na poziomie, jaki osiągnęła w październikowych wyborach, żeby stać się liderem opozycji.