Wydawałoby się, że skandal z tzw. Marszem Niepodległości, podczas którego jego uczestnicy nie niepokojeni przez siły porządkowe nieśli transparenty przez główne ulice Warszawy i innych miast oraz wykrzykiwali skrajnie nacjonalistyczne i nawołujące do przemocy hasła, który tak podobał się ówczesnemu ministrowi spraw wewnętrznych Błaszczakowi, będzie jakąś nauczką dla rządzących. Nie stał się jednak. Niedługo potem w Katowicach grupa nacjonalistów nas oczach przyglądających się zdarzeniu policjantów wywiesiła na symbolicznej szubienicy portrety kilkorga polskich europosłów, a rządzący mieli dla nich tylko usprawiedliwienia. Mało tego, inny polski europoseł porównał jedną z owych "powieszonych" europosłanek do szmalcownika. Dzięki czemu cały świat dowiedział się o mało chyba znanym - poza Polską, Niemcami i Izraelem - zjawisku szantażowania ukrywających się Żydów przez żądnych łatwego zarobku Polaków. Czeka go za to dymisja z funkcji wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Ostatnio jeden z kanałów telewizji niezależnej (od rządu PiS) wyemitował film o polskich neonazistach, gloryfikujących Hitlera. Propagandziści rządowi najpierw próbowali przekonywać, że to grupa marginalna, a pokazana impreza, podczas której odbywał się rytuał na wzór kultywowanych przez NSDAP, miała charakter zamknięty. Zmasowana krytyka, także za granicą, zmusiła jednak rządzących do zlecenia zajęcia się sprawcami przez prokuraturę. Specjalnie piszę, że rząd poczuł się zmuszony do zlecenia prokuraturze, gdyż ta, podobnie jak i policja, zależne od dwóch bez mała lat od ministra, nie waży się na samodzielne kroki w stosunku do sprawców uznawanych za sojuszników władzy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 stycznia 2018
wtorek, 11 listopada 2014
O fanatykach i fanatyzmie
Parę dni temu przeczytałem niewielką książeczkę izraelskiego pisarza Amosa Oza "Jak uleczyć fanatyka", która przypadkowo wpadła mi w ręce jako dar jednego z czytelników naszej biblioteki.
Zabrałem się do lektury ciekaw, jak Żyd, w jakimś stopniu zaangażowany w walkę o los swego narodu, skonfliktowanego ze światem arabskim, a szczególnie z Palestyńczykami, rozumie fanatyzm.
Otóż autor nie ukrywa, że jako dzieciak i młodzieniec był fanatykiem, ale udział w walkach w 1967 i 1973 r. sprawił, że stał się pacyfistą. To znaczy, że odmówiłby pójścia do armii, nawet pod groźbą kary, gdyby celem wojny było przysporzenie terytorium jego państwa, ale poszedłby, nawet mimo niemłodego już wieku, gdyby na szwank narażone były granice jego państwa.
Nurtowało mnie jednak przede wszystkim to, jak definiować można i ewentualnie różnicować rozmaite odmiany fanatyzmu. Gdzie kończy się przekonanie o czymś, a zaczyna pewność. I jak to przekłada się na działanie. Bo potocznie o tym, co jest fanatyzmem sądzi się na podstawie symptomów, najczęściej w najgroźniejszych jego przejawach, a więc przemocy, jej groźby lub presji psychicznej, mającej skłonić kogoś do postępowania zgodnego z czyimiś oczekiwaniami, zaprzestania działań niezgodnych z przekonaniami wyznawców jakiejś idei (lub religii) albo fizycznej zemsty za działania niezgodne z racjami fanatyków.
Amos Oz objaśnia zjawisko fanatyzmu w sposób właściwy pisarzowi, czyli przez opowieści o jakichś zaobserwowanych czy zasłyszanych zdarzeniach lub z własnych doświadczeń.
niedziela, 20 lipca 2014
Dlaczego (jeden) Żyd przestał być Żydem
Pisząc o książce Urbana wspomniałem, że w 1968 r. nie myślał o emigracji do Izraela, bo już tam był jako dziennikarz (przy okazji spotkał się z rodziną) i nie wydał mu się ów kraj atrakcyjny jako miejsce zamieszkania ze względu na urzędowy nacjonalizm i takąż religijność.
I oto przeglądając przywiezione nam do biblioteki nowości wydawnicze trafiłem na niewielką rozmiarami książkę Dlaczego przestałem być Żydem : spojrzenie Izraelczyka, napisaną przez Shlomo Sanda, wykładowcę uniwersyteckiego.
Otóż nie może się on pogodzić z tym, że jest to państwo, w którym panuje swoisty apartheid. Obywatele tego państwa, którzy nie są dziećmi matek żydowskich, czyli nie urodzili się jako Żydzi, nie mogą korzystać z pełni praw, np. nie mogą kupić w kraju ziemi czy nieruchomości i nie może pełnić całego szeregu funkcji publicznych. Prawo takie ma przybysz z innego kraju, nawet będący tu przejazdem, jeśli dowiedzie swej żydowskości, może być innowiercą, nie znać dobrze języka hebrajskiego i nie przestrzegać świąt i rytuałów żydowskich. Ludność palestyńska, nawet ta mająca paszport izraelski, jest po prostu dyskryminowana. Wyzuta jest z wielu praw, a do tego nękana. Pisze, że tylko Żyd nie zostanie zatrzymany przy szlabanie drogowym, nie będzie torturowany, nikt nie będzie przeszukiwać nocą jego domu, nie stanie się przez pomyłkę celem strzału, nie ujrzy ruin swego domostwa, zburzonego przez pomyłkę. Żyd w Izraelu jest jak biały w USA w latach 50-tych lub jak Afrykaner w RPA przed 1994 rokiem.Opisuje scenę z lotniska. Kobieta o ciemniejszej cerze i w chuście została wyłowiona z kolejki oczekujących do odrębnej, uciążliwej kontroli. Mógł tylko mimiką dać do zrozumienia, że jest po jej stronie.
I oto przeglądając przywiezione nam do biblioteki nowości wydawnicze trafiłem na niewielką rozmiarami książkę Dlaczego przestałem być Żydem : spojrzenie Izraelczyka, napisaną przez Shlomo Sanda, wykładowcę uniwersyteckiego.
Otóż nie może się on pogodzić z tym, że jest to państwo, w którym panuje swoisty apartheid. Obywatele tego państwa, którzy nie są dziećmi matek żydowskich, czyli nie urodzili się jako Żydzi, nie mogą korzystać z pełni praw, np. nie mogą kupić w kraju ziemi czy nieruchomości i nie może pełnić całego szeregu funkcji publicznych. Prawo takie ma przybysz z innego kraju, nawet będący tu przejazdem, jeśli dowiedzie swej żydowskości, może być innowiercą, nie znać dobrze języka hebrajskiego i nie przestrzegać świąt i rytuałów żydowskich. Ludność palestyńska, nawet ta mająca paszport izraelski, jest po prostu dyskryminowana. Wyzuta jest z wielu praw, a do tego nękana. Pisze, że tylko Żyd nie zostanie zatrzymany przy szlabanie drogowym, nie będzie torturowany, nikt nie będzie przeszukiwać nocą jego domu, nie stanie się przez pomyłkę celem strzału, nie ujrzy ruin swego domostwa, zburzonego przez pomyłkę. Żyd w Izraelu jest jak biały w USA w latach 50-tych lub jak Afrykaner w RPA przed 1994 rokiem.Opisuje scenę z lotniska. Kobieta o ciemniejszej cerze i w chuście została wyłowiona z kolejki oczekujących do odrębnej, uciążliwej kontroli. Mógł tylko mimiką dać do zrozumienia, że jest po jej stronie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)