Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henryk Gulbimowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henryk Gulbimowicz. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2020

Kronika dni zarazy 67 (1739)

 11 listopada 2020. Mamy święto, które trudno świętować. Po  raz drugi większość społeczeństwa dała władzę szajce, która legitymizuje swoje rządy przez oparcie w tak ostatnio skompromitowanym kościele i grupach nacjonalistów oraz neofaszystów, którzy zawłaszczyli sobie akurat to święto.
A szajka w dalszym ciągu "walczy" z pandemią. Może jestem niesprawiedliwy w ocenie. Ale wciąż mszczą się zaniedbania późnej wiosny i lata, gdy pandemia zdawała się uspokajać. Ustanawiane są ustawy, które już na drugi dzień po uchwaleniu ukazują niewybaczalne błędy i luki, podobnie jak wydawane na ich podstawach rozporządzenia rządu i poszczególnych ministerstw. Niczym innym jak skandalem jest kolejna ustawa anty-cowidowa. Posłom opozycji udało się sprolongować debatę nad nią o jeden dzień, żeby mogli zapoznać się i skonsultować doręczony im w przeddzień wieczorem projekt. W końcu, mimo uwag posłów opozycji, w wyniku trzech czytań w ciągu jednej doby, ustawa przeszła. Z wołaniem rządowej szajki, żeby Senat jak najszybciej ją przyjął. Tymczasem przeleżała się ona tydzień w kancelarii prezydenta. Widać uznał ją za mniej pilną niż nieprawne mianowanie sędziów, których nominacje podpisywał jeszcze tej samej nocy, gdy listę przyjął Sejm lub neo-KRS. Senat szybko ją przepracował i przesłał do Sejmu. A ten przełożył obrady o dwa tygodnie. W obawie, że część posłów PiS nie zagłosuje wedle woli dyktatorka z Żoliborza. Nieważna gospodarka, nieważne losy milionów obywateli, nieważni lekarze i cały personel medyczny - ważna większość w Sejmie i perspektywa dalszej  samowoli.