10 kwietnia 2020 r. Dziesiąta rocznica katastrofy TU 154A z 96 osobami na pokładzie. Wielu wspomina swoje żony, mężów, ojców, matki. A rasa panów, nie bacząc na wydane przez samych siebie ograniczenia praw obywatelskich dla "gorszego sortu"w grupie kilkudziesięciu osób robi, odgrodzona od szarych obywateli szpalerem policji, robi sobie imprezę na Pl. Piłsudskiego. Na twarzach tego pochodu, znanym mi z fotografii i przekazu telewizyjnego trudno dopatrzeć się żalu. Ja widzę poczucie dumy, że to my, władza, możemy sobie bezkarnie łamać wszystkie zakazy i nakazy. A może już tylko nie potrafię patrzeć na nich bez uprzedzeń, a może i nienawiści.
Zrobiono też zdjęcia grupy policjantów, którzy rzucili się na samotnie jadącego nieopodal rowerzystę. Jechał legalnie: własnym rowerem, nie przez park, ani las. Pomijam już to, że te zakazy wchodzenia czy wjeżdżania do parku czy lasu są nielegalne, gdyż prawa obywatelskie mogą być ograniczane tylko w sytuacji stanu wyjątkowego. Więc mogli go pouczyć, wyperswadować, a nie usuwać ze ścieżki, jak to zrobili.
Zrobiono też zdjęcia grupy policjantów, którzy rzucili się na samotnie jadącego nieopodal rowerzystę. Jechał legalnie: własnym rowerem, nie przez park, ani las. Pomijam już to, że te zakazy wchodzenia czy wjeżdżania do parku czy lasu są nielegalne, gdyż prawa obywatelskie mogą być ograniczane tylko w sytuacji stanu wyjątkowego. Więc mogli go pouczyć, wyperswadować, a nie usuwać ze ścieżki, jak to zrobili.