13 października 2020 r. Od ostatniego mego wpisu pod tym szyldem codziennie przybywać zaczęło od czterech do blisko sześciu tysięcy zachorowań i powyżej 40 ofiar śmiertelnych.
Wszyscy wypowiadający się rzeczowo na ten temat podkreślają jasno, że rząd lekkomyślnie zmarnował pół roku. Bo faktycznie przez ten czas naprawdę nie zmieniło się nic. Manipuluje się tą samą liczbą łóżek szpitalnych, sprzętu, w tym i respiratorów (jest podobno jeszcze jakaś ich liczba utajniona, przypuszczalnie zerowa), bez brania pod uwagę, że respiratory potrzebują źródeł zasilania w prąd i tlen oraz lekarzy umiejących obsługiwać ten sprzęt i opiekować się ciężko chorymi pacjentami, bo przecież podłącza się ciężko chorych, na granicy życia i śmierci. A tych brakuje. Część lekarzy i pielęgniarek z wyczerpania, zarażenia się lub z powodu skierowania na kwarantannę została bowiem wyłączona z pracy.
Dziś pierwszy z pierwszych nieudaczników w szajce rządzącej Sasin miał czelność stwierdzić, że rząd zrobił wszystko co należy, ale brakuje zaangażowania personelu medycznego. Słusznie uznano tę wypowiedź jako skandaliczną i prowokatorską. Członkowie tego rządu, testowani na koszt państwa tyle razy ile zechcą, wszyscy są zaszczepieni, podczas gdy lekarze i pielęgniarki pracują tygodniami w kombinezonach nie zmienianych całymi dniami, a testowani są wybiórczo. Jednemu z nich, pracującemu tygodniami bez wytchnienia, trzeba było transplantować płuca. Niejeden po prostu nie przeżył.
O incydentach lekceważenia zaostrzeń dyktowanych pandemią przez członków rządu i jeszcze nie ministra edukacji i wszystkiego najlepszego już nie wspomnę. Pokaz pychy godny potępienia. Tym bardziej, że bezkarny.